Szewc bez butów chodzi…

Jednym z moich zadań jako WA jest obsługa firmowych profili Facebooka jak i firmowych blogów moich klientów. Pisanie postów, redakcja/korekta wpisów na bloga, udostępnianie, planowanie, przygotowanie grafiki – to tylko część wirtualnej codzienności. W WordPressie jak i na Facebooku jestem właściwie codziennie, ale – jak to często bywa – na mój firmowy profil/bloga nie wystarcza już czasu i energii (choć pomysłów jest ostatnio całkiem sporo, bo i dużo się dzieje…)

No właśnie… Po dwutygodniowym – mało aktywnym – okresie ferii zimowych a następnie półtoratygodniowej niedyspozycyjności spowodowanej bolącym kręgosłupem, wróciłam do gry na zwiększonych obrotach. Poza dotychczasowymi klientami udało mi się podjąć współpracę z dwoma nowymi a także obiecałam rozpoczęcie kolejnej współpracy wraz z końcem miesiąca. W ciągu najbliższych dwóch miesięcy szykują mi się też dwa zagraniczne i jeden krajowy wyjazd służbowy. Robota pali mi się w rękach, komputer non-stop włączony a telefony w zasięgu ręki. Pierwsze „dzień dobry” laptopowi mówię codziennie o 7.45, jak tylko Starszaki wychodzą do przedszkola, „dobranoc” ok. 22.30. Stąd też, jak wspomniałam na wstępie, czasu i energii na własny profil nie zawsze starcza…

Niemniej jednak, po niespełna 2 latach istnienia działalności, doszłam właśnie do takiego momentu, kiedy jestem w pełni usatysfakcjonowana rodzajem i liczbą zleceń. Nie przyjmuję zleceń, które mi „nie leżą”, nie łapię się każdej okazji „podłapania” klienta. Działam wyłącznie z osobami i firmami, z którymi współpraca dobrze się układa i obie strony są z niej zadowolone. Mam przekrój klientów reprezentujących bardzo różne branże, przez co na brak różnorodności zadań nie mogę narzekać. Pracuję według własnego harmonogramu, łącząc regularną obsługę kilku klientów z opieką nad trójką dzieci w wieku przedszkolnym i obowiązkami domowymi. Z racji, że połowa moich klientów działa w Szczecinie, nie odczuwam społecznej izolacji: poza wykonywaniem zleceń w domu, w razie potrzeby świadczę również usługi na miejscu u klienta.

Jednym słowem, pomimo braku czasu i energii na regularne pisanie postów na blogu, jestem w 100% zadowolona z podjętej dwa lata temu decyzji o założeniu DG jako Wirtualna Asystentka, która to decyzja początkowo wydawała się dość niepewną i pełną niewiadomych 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inline
Inline