Praca w domu z dzieckiem – od kuchni

Do napisania dzisiejszego posta (po dość długiej nieobecności z powodu wiosennego nawału zleceń) zainspirowało mnie pytanie jednej z nowych członkiń Facebookowej grupy wsparcia osób, pracujących w charakterze Wirtualnej Asystentki:

(…) Aktualnie jestem w życiowym dołku, z małym dzieckiem którym muszę się opiekować i bez pracy. Zainteresował mnie zawód wirtualnej asystentki ze względu na możliwość pracy zdalnej, bo niestety nie mam teraz możliwości zorganizować dziecku opieki na czas pracy. Czy trzeba mieć jakieś wyższe wykształcenie żeby móc ten zawód wykonywać? (…)

Pod zapytaniem pojawiło się parę odpowiedzi, wskazujących możliwe ścieżki rozwoju czy opisujących dobrze widziane umiejętności, mnie natomiast nasunęło się pytanie: CZY ABY NA PEWNO JESTEŚ GOTOWA NA TAKIE WYZWANIE??? Ciężko w kilku słowach, pod Facebookowym postem rozwinąć swoją myśl, w dodatku nikogo nie urażając poprzez niefortunne zastosowanie skrótów myślowych lub niedostateczne rozwinięcie tematu, dlatego też zabrałam się do dzieła, a link do tego właśnie posta z pewnością za chwilę wyląduje po pytaniem jako dobra rada dla początkującej zdalnej asystentki, godzącej obowiązki zawodowe z opieką nad dzieckiem.

Przed podjęciem decyzji o takim życiowym rozwiązaniu, należy zacząć od rozważenia wszystkich jego negatywnych aspektów. Dobre strony są dość jasne: masz dziecko na oku, jesteś blisko, widzisz jak się rozwija, dorasta, a jednocześnie zarabiasz na jego (i swoje) utrzymanie, spełniasz się zawodowo, co więcej – nie tracisz czasu na dojazdy, nie wydajesz na żłobek czy opiekunkę. Jednak codzienność wcale nie jest tak różowa…

#1 Czy Twoje finanse są na to gotowe?

Nie oszukujmy się, na początku nie mówimy o zarobku, a raczej o dokładaniu do interesu. W zależności od rodzaju działalności, koszty mogą być mniejsze lub większe, podobnie jak wpływy, rozkręcenie się w branży też może zająć mniej lub więcej czasu. Na forum freelancerów pojawiło się kiedyś zapytanie „kiedy Twoja firma zaczęła generować dochody?”. Odpowiedzi było rzecz jasna tyle, co odpowiadających – jedni mówili o 3 latach, inni o 6 miesiącach. Jakby nie było, przez pewien czas nie możesz liczyć na taką stabilizację finansową jaką gwarantuje np. umowa o pracę. Czy możesz sobie na to pozwolić? Czy masz odłożone pieniądze na czarną godzinę? Czy możesz liczyć na finansowe wsparcie ze strony rodziny lub znajomych? Czy Twój partner ma stałe dochody, które pokryją najistotniejsze potrzeby? A może”łapiesz się” na różnego rodzaju zasiłki, dodatki, 500+, dotacje lub pożyczki? Przeanalizuj dokładnie swoją sytuację finansową, zanim zdecydujesz się na własną działalność.

#2 Czy będziesz wystarczająco dyspozycyjna?

Rozpoczynając pracę jako Wirtualna Asystentka (lub freelancer z innej branży), zaczynasz świadczyć usługi na rzecz klientów, którym zależy na jakości Twoich usług. Niejednokrotnie jest to kwestia dyspozycyjności, szybkiej reakcji, pracy w określonych godzinach. Z drugiej strony – masz małe dziecko. Dziecko, które ma swoje potrzeby, przyzwyczajenia, swoje mniejsze i większe fochy i nie zawsze będzie chętnie współpracowało z Mamą-Business Woman. Poobserwuj swoją codzienność – ile czasu masz przy dziecku na „swoje sprawy”? Czy jesteś jedną z tych Mam, które wiecznie „piją zimną kawę” czy raczej jest Ci to obce? Czy na umówione spotkania  ze znajomymi przychodzisz punktualnie, czy wpadasz spóźniona „bo Młody nie mógł się zebrać”? Czy w domu masz taki porządek jak przed pojawieniem się dziecka czy może toniesz w bałaganie? Te proste spostrzeżenia pomogą Ci zauważyć czy jesteś wystarczająco zorganizowana, aby poza prowadzeniem domu i opieką nad dzieckiem, jednocześnie wziąć na siebie obowiązki firmowe – a wszystko we własnych czterech ścianach…

#3 Czy potrafisz pracować przy dziecku?

To wbrew pozorom może być najtrudniejszym punktem. Czy Ty potrafisz pracować przy swoim dziecku i czy ono potrafi bawić się, podczas gdy Ty pracujesz? Ponownie – zaobserwuj dziecko i Wasze codzienne rytuały. Czy Twoje dziecko jest jednym z tych, wymagających ciągłej AKTYWNEJ obecności Mamy (jak moja pierworodna i najmłodszy, ufff!), czy raczej posadzone obok skrzynki z zabawkami zginie na godzinę, pochłonięte zabawą (jak moja średniaczka). Nie bez powodu wspominam tutaj o swoich dzieciach. Troje dzieci, urodzonych rok po roku, jednakowo wychowywanych, a tak zupełnie różnych. Mając jedno dziecko, można się łudzić, że pewne rzeczy da się wypracować. Teraz, obserwując całą trójkę, mogę w pełni odpowiedzialnie powiedzieć: nie, nie da się. Jeśli dziecko lubi bawić się samo, będzie się bawiło. Jeśli takiej zabawy nie uznaje, wołami go do zabawek nie zaciągniesz… Czy więc Twoje dziecko będzie tolerowało widok Ciebie, 2 metry dalej, z laptopem lub telefonem? A czy Ty jesteś świadoma tego, że niezależnie od humoru dziecka niejednokrotnie będziesz MUSIAŁA odmówić przeczytania książeczki, ułożenia układanki czy porzucania piłką, bo MUSISZ pilnie oddać zlecenie?

#4 Czy liczysz się z nienormowanym czasem pracy?

Praca na własny rachunek, sama w sobie, to już nienormowany czas pracy (zazwyczaj kojarzony pozytywnie – możesz się „urwać” w dowolnym justify, zaplanować nadprogramowy dzień wolny czy rozpocząć pracę o 11). Jednak w przypadku pracy w domu, w którym przebywa również małe dziecko, to pojęcie nabiera nieco innego znaczenia. Jakkolwiek kochane, spokojne i samowystarczalne nie byłoby Twoje maleństwo, nie będziesz pracować przez 8 godzin, a następnie spędzać z nim popołudnia. Nie dasz rady też zaplanować ząbkowania, gorączki czy złego nastroju. W związku z tym Twoje godziny pracy będą przez pewien czas w pełni zależne od drzemek dziecka lub momentu, kiedy „z odsieczą” przyjdzie stęskniony tatuś albo wpadnie ukochana babcia. Jakby nie było, obowiązki wymagające największego skupienia będziesz wykonywać wtedy, gdy maleństwo zaśnie, zmęczone całodniową zabawą. Ty, zmęczona całodniową opieką, rozsiądziesz się wygodnie w fotelu, z laptopem na kolanach i ochoczo zabierzesz się do pracy. Czym będą różniły się weekendy od zwyczajnych dni? Obecnością drugiego rodzica – czyli tatuś bierze malucha na spacer, a Ty nadrabiasz firmowe zaległości. A gotowanie, sterta prania czy prasowania „kiedyś się zrobi”.

Czy obraz, który naświetliłam powyżej jest przerysowany? Absolutnie nie, jest on jedynie minimalnym odzwierciedleniem codzienności Matki-Polki-Bizneswoman 🙂 Na pocieszenie powiem Ci dwie rzeczy:

Po pierwsze: dziecko szybko dorośnie i niedługo zacznie zamykać się przed Tobą w pokoju, bo będzie miało „ważne sprawy do załatwienia”. Pójdzie do przedszkola, co też da Ci kolejnych parę godzin na pracę.

Po drugie: da się! Firmę założyłam mając troje dzieci w wieku 3 lata, 1,5 roku i 3 miesiące. To było rok temu. Dzisiaj, po prawie roku istnienia działalności, nie tylko co miesiąc wychodzę na swoje, ale wręcz jestem zadowolona z ostatecznie zarobionej kwoty.

 

Udostępnij!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inline
Inline