Niezbędne gadżety w pracy asystentki

Stereotypowy obraz lekarza? Biały fartuch i stetoskop.
Kucharz? Biała kucharska czapa, fartuch, drewniana łyżka w garści.
Architekt? Ołówek za uchem, ekierka, biały arkusz zarysowanego papieru.

A jak przedstawia się stereotypowy obraz osobistej asystentki/sekretarki? Oto kilka propozycji wyszukiwarki grafik Pixabay po wpisaniu hasła sekretarka:

 

 

 

 

 

Jak widać, telefon to podstawa. Czy rzeczywiście? Jakie są gadżety must-have asystentki, sekretarki czy też pracownika biurowego, bez których ciężko wyobrazić sobie codzienne funkcjonowanie? Korzystając z dotychczasowego doświadczenia jako asystentka – zarówno stacjonarna jak i wirtualna, stworzyłam 5-punktową listę moich najistotniejszych codziennych pomocy:

1. Kartka i długopis. Nieprzypadkowo numer jeden na liście. Długopisy i kartki to absolutny mus. U mnie są one wszędzie. W każdej torebce i w każdym pomieszczeniu w mieszkaniu (no, może z wyjątkiem łazienki…) Słysząc dźwięk swojego smartfona, jedną ręką szukam dzwoniącego telefonu, a drugą łapię kartkę i długopis, żeby od razu móc notować co Klient / Szef ma do przekazania.
2. Smartfon z dostępem do Internetu. Jako osobista asystentka muszę mieć dostęp do informacji zawsze i wszędzie. Często odpowiedź nie może czekać aż znajdę się przy komputerze i zdołam wykonać zlecone zadanie, musi być już, teraz, natychmiast! Najnowsze technologie bardzo ułatwiają szybki dostęp do informacji, z czego często i chętnie korzystam.
3. Laptop z dostępem do Internetu. To chyba „oczywista oczywistość”. Bez komputera, Internetu i podłączonej drukarki biuro – ani stacjonarne ani wirtualne – nie ma prawa bytu.
4. Słuchawka bluetooth. Mój kolejny hit. Przydatna nie tylko w samochodzie, ale również wszędzie w mieście, gdzie po pierwsze ruch uliczny uniemożliwia usłyszenie telefonu, a po drugie zajęte (lub zmarznięte) ręce odmawiają długotrwałego trzymania telefonu.
5. Kalendarz Gmail. Przywiązanie do Gmaila wyniosłam z pierwszej posady jako asystentka, gdzie Szef pracował właśnie na tym kalendarzu – i tak mi zostało. Dzisiaj mam udostępnionych kilka kalendarzy kilku klientów, do tego swój firmowy i drugi – prywatny. Pierwsze miejsce, w które zaglądam po przebudzeniu to właśnie kalendarz Gmail. Do tego mam cały system kalendarzowych przypomnień – mailowych oraz telefonicznych, dzięki którym mam pewność, że nie umknie mi żaden istotny termin.

Co powiecie na taki obraz asystentki? Zgadza się z Waszymi wyobrażeniami? A może macie swoje gadżety must-have, które dopisalibyście do listy?

Udostępnij!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inline
Inline