CV: grzechy ciężkie

Chyba każdy aktywny na rynku pracy miał kiedyś do czynienia z dokumentem jakim jest CV.

Każdy z nas ma też swoje pojęcie na temat tego, jak powinno ono wyglądać i jakie elementy powinno zawierać. Ile osób, tyle opinii, jest jednak parę błędów, moim zdaniem bezspornych, których pracownik powinien się wystrzegać tworząc taki dokument.
No właśnie, dokument. CV to nie wypracowanie, nie post na blogu, nie ogłoszenie prasowe. Jest to dokument, w dodatku dość ważny, bo na podstawie pierwszego wrażenia, jakie CV wywrze na potencjalnym pracodawcy, pracownik zostaje zaproszony do dalszego etapu rekrutacji lub z niej definitywnie wypada.

W swojej dotychczasowej karierze zawodowej niejednokrotnie zajmowałam się procesem rekrutacji: od stworzenia ogłoszenia o pracę, poprzez selekcję CV kandydatów, aż po rozmowy kwalifikacyjne i testy językowe. Na podstawie doświadczenia zdobytego w agencji zatrudnienia oraz w późniejszej pracy biurowej, utworzyłam listę najpoważniejszych grzechów popełnianych przez kandydatów do pracy w swoich dokumentach CV, oto i one:

  1. Błędy i literówki. Jak w każdym dokumencie – niedopuszczalne. A błędów w CV regularnie znajduję na pęczki – ortograficzne, interpunkcyjne i przede wszystkim literówki. Większość z tych błędów dziwi mnie okrutnie, ponieważ dokumenty te pisane są w programie MS Word, który (jeśli sami jej nie wyłączymy) ma uruchomioną opcję sprawdzania poprawności, więc wyrazy te są przez program podkreślane czerwoną falistą linią. W przypadku pozostałych błędów, radzę albo kilkakrotnie dokładnie przeczytać to, co zostało napisane albo przed rozesłaniem dokumentu do pracodawców, pozwolić przeczytać go zaufanej osobie – koleżance czy członkowi rodziny, który wyłapie ewentualne potknięcia.
  2. Formatowanie tekstu. Programy edytorskie dają cały ogrom możliwości formatowania tekstu – rodzaj czcionki, jej rozmiar, możliwość podkreślenia, pogrubienia, pisania kursywą, zastosowanie kolorów, odstępów, numerowanie, punktowanie, wyrównanie. Kandydaci stosują tu dwie skrajności: widywałam CV napisane jednym ciurkiem bez zastosowania jakiegokolwiek formatowania, jak również „przeformatowane” dokumenty, które z nikomu nieznanych powodów nagminnie STOSUJĄ WIELKIE LITERY, czcionkę pogrubioną, nie wspominając o wyrazach olbrzymach. Gdzie leży klucz do formatowania? W umiarze: podkreślenie, pogrubienie lub większy rozmiar czcionki radzę stosować w tytułach sekcji, głównej informacji jaką jest imię i nazwisko, do wyszczególnienia pojawiających się jedna pod drugą dat (np. zatrudnienia), ale nie w samej treści – chyba, że naprawdę znajduje się tam wyjątkowo ważna informacja o kluczowym znaczeniu – jedna w całym dokumencie, nie jedna z dwudziestu pięciu 🙂 Poza tym: justowanie, punktowanie, stosowanie tabulatorów (zamiast dwunastu spacji) – to podstawy. Szczególnie wymagam tego od osób, ubiegających się o posadę pracownika biurowego, przekonujących w składanym CV o „zaawansowanej znajomości pakietu MS Office”.
  3. Zdjęcie. Zdecydowana większość CV z jakimi miałam styczność zawierały zdjęcie kandydata. Idealnie jest to wyraźna twarz kandydata ustawiona na wprost lub z delikatnego profilu, na jasnym tle, z subtelnym uśmiechem, w garniturze/ białej koszuli lub innym eleganckim stroju. Niejednokrotnie jednak są to zdjęcia całej postaci, wycięta twarz z całości zdjęcia (a na ramieniu kandydata spoczywa czyjaś obejmująca go kudłata ręka), fotki w koszulce na ramiączkach z dekoltem po pępek lub zdjęcia z wakacji, imprez, wypadu do lasu. Nawet jeśli na wakacyjnym zdjęciu z Majorki wyglądasz Twoim zdaniem korzystniej (opalona, wypoczęta, zadowolona), postaw jednak mimo wszystko na klasyczne, nudne zdjęcie „legitymacyjne”. Chyba, że ubiegasz się o posadę fotomodelki, wtedy zapewne obowiązują nieco inne zasady 😉
  4. Nazwa pliku i adres mailowy, z którego przesyłane są dokumenty aplikacyjne. Niestety, ale nie przekonuje mnie plik „Niunia CV” ani również „CV moje 7” – a są to autentyczne nazwy przesłanych plików CV. Jak również adresy mailowe typu „cukiereczek@gmail.com” albo „boski_rambo@yahoo.com” nie najlepiej świadczą o powadze kandydata do pracy. Pamiętaj, że wszystkie te elementy składają się na to jak pracodawca postrzega Ciebie jako potencjalnego pracownika. Dobrze jest więc – przynajmniej na potrzeby rekrutacji – założyć skrzynkę „imię.nazwisko@domena.pl”, a plik CV nazwać „CV imię i nazwisko”.
  5. Wersja anglojęzyczna. Często wymagana przez pracodawcę jest również wersja CV w języku angielskim. Oczywiście nie każdy jest wykształconym filologiem, który bezbłędnie przetłumaczy swoje CV, jednak widząc dokument naszpikowany błędami językowymi, a następnie informację o zaawansowanym poziomie języka angielskiego kandydata, nie mam ochoty zagłębiać się w pozostałe szczegóły. Natomiast w przypadku osób z komunikatywną znajomością języka, zdecydowanie doradzałabym skorzystanie z usług tłumacza. Najgorszym możliwym rozwiązaniem jest nieumiejętne tłumaczenie słowo po słowie, z pomocą tłumacza Google lub internetowym słownikiem – tym bardziej, że słownictwo występujące w CV jest dość specyficzne i zwykły słownik niekoniecznie sobie z nim poradzi.

Powyższe punkty uważam za niewybaczalne potknięcia. Jest to lista bezspornych błędów, z którymi chyba nikt nie będzie dyskutował. Czy jest coś co dodalibyście do powyższej listy?

Udostępnij!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inline
Inline