Oczko

Oczko

Definicja wg. Słownika Języka Polskiego PWN, pkt. 9: «hazardowa gra w karty; też: dwadzieścia jeden punktów w tej grze»

Dwadzieścia jeden. Dokładnie tyle miesięcy prowadzę działalność. Właśnie minął 21-szy miesiąc istnienia Office Management. 21 miesięcy temu pewnym krokiem, z niepewną myślą, złożyłam wniosek w urzędzie, założyłam stronę internetową i zaczęłam ogłaszać się jako Wirtualna Asystentka. Czytaj dalej

Szewc bez butów chodzi…

Jednym z moich zadań jako WA jest obsługa firmowych profili Facebooka jak i firmowych blogów moich klientów. Pisanie postów, redakcja/korekta wpisów na bloga, udostępnianie, planowanie, przygotowanie grafiki – to tylko część wirtualnej codzienności. W WordPressie jak i na Facebooku jestem właściwie codziennie, ale – jak to często bywa – na mój firmowy profil/bloga nie wystarcza już czasu i energii (choć pomysłów jest ostatnio całkiem sporo, bo i dużo się dzieje…) Czytaj dalej

Z kim współpracuję: klient #2

Dziś w cyklu wpisów „z kim współpracuję” przedstawiam kolejnego klienta i nasz sposób współpracy.

Do formy współpracy nie musiałam go przekonywać, sam szukał właśnie kogoś takiego jak ja. Wirtualnej asystentki ze znajomością angielskiego i niemieckiego. Prawdopodobnie to kryterium odstraszyło wiele potencjalnych kandydatek. Nic dziwnego, że takie było główne wymaganie: klient jest obcokrajowcem, mieszkającym na stałe w Szwajcarii, regularnie podróżującym do różnych krajów UE, prowadzącym interesy w Polsce, gdzie bywa średnio raz w tygodniu. Porozumiewamy się po angielsku. Czytaj dalej

Z kim współpracuję: klient #1

Zdecydowałam się na cykl wpisów na temat współpracujących ze mną klientów, aby trochę rozjaśnić w głowach osób zainteresowanych tematem pracy jako VA, z kim mogą mieć do czynienia. Klienci, z jakimi współpracuję są niekiedy skrajnie różni, pracują w bardzo odległych od siebie branżach, również ich sytuacja życiowa często bardzo różni się od siebie, dlatego na często zadawane pytanie „kim są twoi klienci?” nie umiem odpowiedzieć w dwóch zdaniach. Łączy ich natomiast jedno: potrzebują zaufanej osoby, która odciąży ich w różnego rodzaju zadaniach, których nie chcą lub nie mogą wykonać sami. Łączy ich również to, że z czasem (u jednych trwało to znacznie dłużej, u innych krócej) zaufali właśnie mnie i chętnie chwytają za telefon, maila, WhatsAppa, zlecając coraz to nowe zadania. Czytaj dalej

G-docs w pracy biurowej

G-docs w pracy biurowej

Odkąd zaczęłam przygodę z pracą jako wirtualna asystentka, zaczęłam dostrzegać coraz więcej fantastycznych – również wirtualnych – rozwiązań, które w znacznym stopniu ułatwiają codzienne funkcjonowanie pracownika biurowego. Pomysły te są na tyle uniwersalne, że z czystym sumieniem można je polecić nie tylko freelancerom, ale również pracownikom stacjonarnym, studentom, maturzystom… Słowem: każdemu, kto z często korzysta z internetu, poczty mailowej i prostych programów biurowych.
Jednym z moich faworytów są programy biurowe Google Docs, Google Sheets, Google Slides, czyli odpowiedniki MS Word, MS Excel i MS Powerpoint. Na czym polega ich potęga? Czytaj dalej

Korekta tekstu

Na portalach dla freelancerów aż roi się od zleceń dla copywriterów. Redakcja wszelkiego rodzaju tekstów jest zdecydowanie w cenie. Wśród ofert królują zlecenia na teksty reklamowe, opisy produktów, artykuły do pozycjonowania. Poza redakcją tekstów, od czasu do czasu można natrafić na zlecenia dotyczące korekty gotowych treści. Skąd bierze się taka potrzeba? Czy jest to wina niedouczenia zlecającego? Zbędna fanaberia? Czy raczej dobre, odpowiedzialne zagranie? Czytaj dalej

Jak pracuje Matka-Freelancer?

Dzisiaj postawiłam na post z cyklu jak w praktyce wygląda praca Matki-Freelancerki. Ostatnio jeden z klientów przypadkowo zorientował się, że mam troje małych dzieci (wiedział, że jakieś jest, ale jakoś nigdy o liczbie i wieku się nie mówiło…). Jak większość klientów, był raczej zaskoczony, a pierwsze pytanie jakie wszystkim tym zaskoczonym osobom ciśnie się od razu na usta to: „Ale jak Pani to robi?” ewentualnie „To kiedy Pani pracuje?”. Czytaj dalej

Współpraca z Wirtualną Asystentką

Od pewnego czasu polscy przedsiębiorcy, wzorem zachodnich kolegów, coraz częściej decydują się na współpracę z wirtualną asystentką. Powodów takiego rozwiązania jest wiele, ale wśród najważniejszych wymieniłabym optymalizowanie kosztów prowadzenia firmy oraz potrzebę „dodatkowej pary rąk” do pracy bez konieczności zatrudniania etatowego pracownika. Wirtualna asystentka pracuje dokładnie tyle godzin, ile w danym miesiącu potrzebuje klient, a co najważniejsze – dokładnie za tyle się jej płaci. Może wykonywać w zasadzie wszystkie obowiązki tradycyjnej „stacjonarnej” asystentki, z tym, że robi to zdalnie, przy pomocy telefonu oraz komputera z dostępem do Internetu. Czytaj dalej

Topowy gadżet BiznesMamy

Niedawno pisałam o 5 top gadżetach w pracy asystentki – dzisiaj ciągnę wątek gadżetów. Prowadzenie domu przy trójce małych dzieci to nie lada wyzwanie. Troje zupełnie różnych osobników, ze swoimi potrzebami i upodobaniami, do tego sprzątanie, pranie, gotowanie (w znacznie zwiększonej ilości) a w moim przypadku również praca na własny rachunek. Niełatwo udźwignąć taki ciężar, jednak są pewne drobiazgi, które BiznesMamie mogą znacznie ułatwić życie.
Gadżet BiznesMamy numer jeden odkryłam w dość naturalny sposób. Otóż w pierwszej ciąży pracowałam na etacie do dnia porodu. Potem – siłą rzeczy – rozpoczęłam urlop macierzyński, jednak w dalszym ciągu byłam w stałym kontakcie z ówczesnym pracodawcą i zdalnie wykonywałam większą część przedciążowych obowiązków. Bardzo szybko doszłam do wniosku, że ciężko karmić noworodka, jednocześnie prowadząc rozmowę telefoniczną i sporządzając notatki. Podobnie z przewijaniem, kąpaniem i całą masą podobnych obowiązków. I właśnie wtedy odkryłam ją na nowo… Z szuflady wyjęłam dobra, wysłużoną… słuchawkę bluetooth! Dokładnie tą, którą kupuje się, aby móc prowadzić rozmowę telefoniczną, jednocześnie prowadząc samochód.
Gadżet ten niezwykle ułatwił mi codzienne funkcjonowanie. Nie tylko mogłam jednocześnie zajmować się Bąblem i wykonywać służbowe obowiązki, ale również – co ważne szczególnie przy starszych dzieciach – w ogóle wiedziałam, że dzwoni telefon! Gdy telefon leży dwa pokoje dalej, z magnetofonu lecą Smerfne Hity, a Bąble bawią się na całego, nietrudno przegapić, że ktoś próbuje się właśnie dodzwonić. Również spacery stały się o niebo prostsze. Wózek, tona zabawek, rączki dzieci, chrupki, butelki z piciem, mokre chusteczki i jeszcze do tego telefon – gdy chociaż jedna z tych rzeczy odpada, od razu robi się znacznie lżej.

Polecam zarówno BiznesMamom, jak i mamom w 100% oddającym się macierzyństwu. Bądźmy w kontakcie ze światem – z Bąblem na ręku, przewijaku czy w wózku na spacerze! 🙂

Inline
Inline